piątek, 26 lutego 2016

JAK TO BYŁO NA POCZĄTKU?

Przeprowadzka do innego kraju to ogromne wyzwanie dla ludzi dorosłych jak i dla tych młodszych. Wiadomo młodsze pokolenie nie ma nic do powiedzenia i jedzie z rodzicami, dziecku o wiele łatwiej zaklimatyzować się. Wiem, po moich rodzicach, że z nimi było różnie, jednak oni planują powrót do Polski. Ale jak to jest z nastolatkiem, który budował wszystko w swoim ojczystym kraju a teraz musi porzucić wszystko i zacząć od początku. Nie jest łatwo, ale jest to wykonalne.




PIERWSZE DNI
Nie wiedziałam co myśleć, płakałam, byłam załamana. Zostawiłam wszystkich i wszystko. Było to dla mnie coś strasznego. Moje dni spędzałam od rana do wieczora w łóżku, w piżamie, przed komputerem. Ciągły kontakt ze znajomymi z polski. Nie mogłam się pogodzić z tym, że rodzice mnie wywieźli do innego kraju. Mama uznała, że jeśli ja nie zacznę normalnie funkcjonować to wrócę do Polski i będę mieszkać z dziadkami.
Kilka dni później okazało się, że nad nami mieszkają Polacy i maja córkę. Zapaliła mi się lampeczka, że może jednak nie będzie tak źle. Nasi rodzice doprowadzili do naszego spotkania i od tamtego dnia zaczęłyśmy się codziennie spotykać. Co prawda ona chodziła do szkoły, więc poranki miałam dla siebie, bo nie dostałam miejsca na kursie więc musiałam czekać, a to czekanie odłożyło się do roku czasu, ale o tym kiedy indziej.

PARĘ MIESIĘCY
Codzienne nasze spotkania doprowadziły do tego, że pewnego dnia, we dwie wybrałyśmy się na "imprezę" dla nastolatków. Granice wiekowe, zero alkoholu, czysty spokój. No i tam poznałyśmy ogromną grupę polaków, z którą zaczełyśmy się trzymać. Codzienne wspólne wyjścia, wygłupy, rozmowy i nocki. Z czasem zaczęłam myśleć, że jednak nie jest tutaj tak źle. Mam nowych znajomych i w sumie mi się tutaj podoba. Ale co z moją szkołą i moimi przyjaciółmi w Polsce? Czas leciał a ja dalej nie miałam żadnych wieści na temat mojej edukacji, stałam w miejscu i nie mogłam nic z tym zrobić. Co prawda, starałam się uczyć trochę na własną rękę, jednak taka nauka nic nie dawała.

NASTĘPNE MIESIĄCE UCIEKAJĄ
List! Miesiąc przed wakacjami dostałam list. Był on ze szkoły, a mianowicie dostałam miejsce w szkole językowej, że mogę zacząć już od nowego roku szkolnego czyli sierpnia. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam. Wiedziałam już, że zaczyna się wszystko powoli układać i myśl o powrocie gdzieś zanikała. Zaczęłam też spędzać więcej czasu z obcokrajowcami i zaczęłam poznawać naprawdę różne kultury. Nadmienię, że znajomość języka angielskiego się bardzo przydaje, jednak moja była na poziomie zerowym. Szokiem dla mnie było to, że dzięki temu że zostałam rzucona na głęboką wodę, i musiałam się jakoś dogadać, to w 3 miesiące miałam opanowany język angielski, nie do perfekcyjni jednak do genialnego stopnia dogadania się bez problem.

TERAZ
Dowiedziałam się, z iloma fałszywymi ludźmi trzymałam się w Polsce i naprawdę teraz cieszę się, że nie są już częścią mojego życia. Mam jedną wspaniałą przyjaciółkę w Polsce, i pomimo naszej odległości nic się nie zmieniło, a powiedziała bym, że dzięki wyjazdow3i zbliżyłyśmy się do siebie. Ukończyłam kurs języka norweskiego w dwa lata na poziomie najwyższym i teraz zaczęłam normalną szkołę. Co prawda w tym roku kończę pierwszą liceum, jednak szkoła wyglądu tutaj zupełnie inaczej, ale to wytłumaczę w kolejnym z postów. Dodatkowo z czasem zrozumiałam też, że nie warto wiązać się z polakami tutaj i ufać im, gdyż niestety polka kopie drugie dołki pod nogami. W wolnym czasie staram się usamodzielniać najlepiej jak się da i chodzę do pracy.

Można wiele osiągnąć, jednak trzeba chcieć i nie można się poddawać. Teraz już wiem, że wyjazd do Norwegii zmienił moje podejście do życia, do ludzi i nauczył mnie naprawdę wiele. Wiem, że tutaj mam bardzo dobry start i nie powinnam się więcej martwić problemami jakie miałam na samym początku. Zawsze miło, powraca mi się do Polski, jednak czuję się dużo lepiej tu gdzie jestem, dlatego tutaj jest mój dom. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, może do tego jakie dokumenty musiałam składać itp to piszcie w komentarzu albo prywatnie do mnie na maila a na pewno odpisze.

Myślicie, że odnaleźlibyście się w innym kraju? Planujecie wyprowadzkę, bądź wasi rodzice?

Bynatusska♡

7 komentarzy:

  1. Cieszę się, że napisałaś ten post bo ciekawiło mnie jak sobie radziłaś w tych pierwszych dniach i miesiącach. Ja również żyję zagranicą i doświadczyłam tej nie miłej strony Polaków. Niestety tak już bywa.

    Zapraszam do mnie: misiastyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mieszkałam przez 6 lat w Hiszpanii i dla mnie od początku była to wspaniała przygoda!

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  3. Great post! :)
    I'm following you now, please follow me back. :)
    www.mehtapslifestyle.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia :) Kocham takie krajobrazy :)

    Zapraszam :)
    Mój blog-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że postanowiłaś napisać taki post! Można naprawdę dużo z niego wynieść :)
    Pozdrawiam, Marlena :*

    ♪ aarlenaa.blogspot.com ♪
    ♪ KONKURS! ♪

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne zdjęcia! Zapraszam do mnie asiaknebel.blogspot.com :) Będzie mi bardzo miło jak pozostawisz po sobie ślad I zaobserwujesz ja napewno się odwdzięcze! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne widoki :) Ja bym się odnalazła.

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń